Kinematografia - Albumy hip-hopowe - Muzyka i koncerty | ABC-lp3
1 2
 

Kinematografia - Albumy hip-hopowe

Reklama i marketing Jeden z najważniejszych albumów polskiego przemyslu muzycznego - tym jest "Kinematografia". To nie jest zwykły album hip-hopowców, którzy chcieli powiedzieć coś o swoim osiedlu, mieście czy układach z kolegami przy lufce marihuany. O nie, to coś o wiele więcej. Już pierwszy utwór po wstępnym skicie zapowiada coś, czego jeszcze nie było. "Priorytety" to prawdopodobnie najpiękniejszy utwór hip-hopowy, zaraz potem są "Chwile ulotne", a w międzyczasie i potem jest jeszcze kilka numerów, które zasługują na singla i miano przebojów na skalę ambitną, nienadającą się do radia. I dobrze - tam tylko rozpuściłoby się w niepamięci niewprawionych słuchaczy. Nazwa albumu wywodzi się z tego, że jak mówił Rahim (jeden z członków) podczas wywiadu, każdy z utworów jest oddzielną historią, innym filmem na odmienny od poprzedniego temat. I chłopaki wiedzą, co mówią. Takiej dawki ponadczasowych tekstów, żonglerką aluzjami, słowami i skojarzeniami już dawno nie było. Szkoda tylko, że nigdy nie nagrana zostanie już żadna pełnometrażowa, studyjna kontynuacja "Kinematografii". Główny bohater płyty, Magik, popełnił samobójstwo skacząc z okna. Kiedy znalazł go jego ojciec, jeszcze żył, ale zaraz potem zgasło życie, a wraz z nim chyba jednen z najbardziej utalentowanych hip-hopowców w ogóle.

Na legalu" to pierwszy album Pei, który wydał legalnie. Wcześniej owszem, nagrywał muzykę dla swoich bliskich znajomych, dla siebie, będąc zadowolonym z lokalnych sukcesów - z uznania przyjaciół, samosatysfakcji. Ale kiedy przyszedł czas i okazja na nagranie studyjnego, legalnego albumu, nie mógł czekać. To było coś! Wiele kawałków z tej płyty puszczane jest do dzisiaj, a utwór "Jest jedna rzecz" chyba na zawsze pozostanie hymnem tego albumu. Charakteryzował się gość gorzko-słodkim podejściem do życia. Miała dość melancholijną strukturę. Peja chciał na tej płycie powiedzieć co nieco o swoim życiu, opowiedzieć o swoim życiu i podzielić się ogólnymi poglądami na temat życia. Album miał podwójną promocję, nie tylko stricte tę zaoferowaną przez wytwórnię płytową, ale też tę, którą przyniósł jej film dokumentalny Sylwestra Latkowskiego pod tytułem "Blokersi". Film opowiadał ogólnie o życiu kilku raperów w polskich realiach, a także o kilku innych blokersach, między innymi Eldo, raperach z Fenomenu. Co ciekawe nie było na nim ani słowa powiedzianego o protoplaście polskiego hip-hopu, czyli Liroyu. Ale to Peja stanowił trzon filmu i zasłużył na to - chociażby właśnie tylko i wyłącznie tym albumem - "Na legalu?".

Oto po dłuższej przerwie i scenicznej nieobecności powraca Liroy ze swoim "Bestsellerem". Album, który pierwotnie miał zakończyć pracę Liroya nad tworzeniem nowych kawałków. Ale stało się nieco inaczej, bo od początku chodziło mu tylko o to, że zwyczajnie tym albumem kończy swoją wieloletnią współpracę z BMG Ariola Poland, a nagrywać chce nadal. No i koncertować. A jaki jest sam album? Ciężko powiedzieć tak jednym słowem, ponieważ jest zwyczajnie nierówny. Obok dobrych kawałków stoją bardzo dobre oraz kompletnie nienadające się do słuchania. Bo jak tu słuchać kilkuminutowego zwierzania z tego, że "j...ać mu się chce!!!"? No jak? Nie da się. Ale znajdują się także perełki, jak wychwalana pod niebiosa piosenka zagrana wespół z Lionelem Richie pod tytułem "Hello (czy Ty czujesz to?)". Gościła ona na dziesiątkach parkietach, w podstawówkach, w średniakach. Wszędzie było jej pełno. Lionel Richie, jak i sam Liroy, byli bardzo zadowoleni ze współpracy. Drugi kawałek zagrany razem z Ice T utwierdził Scyzoryka w przekonaniu, że jest on największym hip-hopowym gangsterem i nikt mu nie dorówna na tym terenie. To trochę wkurzyło jego przeciwników. Album generalnie przeszedł z echem piosenki "Hello..." i nawet kawałek "World iz a ghetto" nie zdołał go pobić. Wiadomo - tym pierwszym uderzył w popowe gusta nastolatków, tym drugim - w swoich pobratymców.

Tagi: album,kawałek,utwór | Lista plików strony